W ostatnim odcinku "The Voice Kids" doszło do zaskakującej sytuacji. Do programu niespodziewanie wróciła Aurelia Radecka, która występował już w drugiej edycji show. Wtedy trafiła do drużyny Dawida Kwiatkowskiego. Jak teraz wyznała, udział w programie skończył się dla niej fatalnie. Dziewczyna wyjawiła Tomaszowi Kammelowi, że musiała się mierzyć z potworną falą hejtu. A to nie wszystko, bo doszło też do przemocy fizycznej!
W TVP trwa kolejna edycja "The Voice Kids". W jury zasiadają niezmiennie Cleo, Dawid Kwiatkowski i etatowi jurorzy reżimówki - Baron i Tomson.
W sobotni wieczór wyemitowano kolejne "Przesłuchania w Ciemno". Sensacją okazał się występ Aurelii Radeckiej, która wróciła do programu po 4 latach.
Aurelia Radecka w 2. edycji programu TVP była podopieczną Dawida Kwiatkowskiego. Okazuje się, że dziewczynka tamten czas wspomina fatalnie.
"W 2. Edycji 'Voice’a' miałam 9 lat. Wtedy była, troszeczkę diabełkiem i aniołkiem. Zmieniło się we mnie to, że jestem teraz poważniejsza, wiem co robię i kontroluję bardziej śpiewanie" - mówiła w rozmowie z Kammelem.
Po występie w programie spotkała się z ogromnym hejtem. I nie tylko. Tomasz Kammel był w szoku...
"Można powiedzieć, że po 'The Voice Kids' to wszystko urosło. Ludzie zaczęli mi jeszcze mocniej dopiekać i nawet robili mi coś cieleśnie. Jeden chłopak złamał mi rękę i to nie było fajne. Stwierdziłam, że będę teraz o tym rozmawiać, nawet piosenkę o tym napiszę. Przykre, że coś takiego w ogóle miało miejsce" - powiedziała.
Aurelia zrobiła ogromne wrażenie także swoim występem. Wszyscy jurorzy się odwrócili. Tym razem jednak Aurelia nie wybrała Dawida Kwiatkowskiego, u którego była cztery lata temu. Postawiła na Barona i Tomsona.
Zobacz też:
Doda w kolejnej edycji "The Voice of Poland"?! Zaskakujące, co wyznała
TVP zrealizuje "The Voice of Ukraine"! Matyszkowicz zdradza kwestie finansowe!