POLKA W DUBAJU TRAFIłA DO "HAREMU". "BYłAM DRUGą żONą" [FRAGMENT POWIEśCI]

"Nie, nie będę żyła w haremie! Nie będę!" Zapłakana Alicja łkała w swojej sypialni. Zatykała uszy poduszkami, żeby nie słyszeć dobiegającej z salonu muzyki, do której tańczyła i obscenicznie się wyginała Marokanka, rozpalając jej męża. Dlaczego byłam taka głupia i uważałam, że się rozwiedzie? Wziął ją sobie jako drugą żonę. Przyprowadził do domu. Przedstawił mi. Miał czelność to wszystko zrobić. Przecież nie po to, żeby ją po kilku dniach rozwodzić. Przedstawiamy fragment powieści "Jestem jedną z żon" która ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Dozwolona obecnie w prawie sześćdziesięciu krajach poligamia wciąż prowadzi do tragedii tysięcy kobiet na całym świecie. Aktualne prawo niemal wszystkich krajów arabskich nadal pozwala mężczyźnie na jednoczesne posiadanie czterech żon. Jak żyją kobiety, które znalazły się w poligamicznym małżeństwie? Z jakimi dramatami muszą się mierzyć? Czy można być szczęśliwą, dzieląc się na co dzień swoim mężem z inną kobietą?

Haremowe niesnaski

Jej cierpienie było tym większe, że naprawdę uwierzyła w szczere uczucie Haszima do niej. Bo była ta ich wspólna gorąca noc…

[object Promise]

Kiedy zobaczyła łamiącą jej serce scenę w salonie, w pierwszym odruchu chciała wyjść i nigdy już nie wrócić. Tak jak kiedyś opuściła Konrada, chociaż wtedy nie było to dla niej łatwe. Tylko… Teraz to była zupełnie inna sytuacja. Jednak nadal jest żoną Haszima, który według słów Sandry mógł ją sprowadzić do domu nawet w asyście policji.

Była w innym kraju, gdzie obowiązywały nieznane jej do końca prawa. Wypiła trochę z Sylwią i nie chciała sama w takim stanie włóczyć się po dubajskich hotelach, bo gdyby ją wzięli za europejską prostytutkę, która zatrzymuje się tam w poszukiwaniu klientów, mogłaby mieć duże kłopoty. Mogli ją nawet aresztować i nie wiadomo, jak w takiej sytuacji zachowałby się Haszim, którego honor by w ten sposób splamiła. Przecież sam powiedział, że jego żona nie może sama nocować w hotelu.

Co ja mam teraz zrobić? Co ja mam zrobić? Ciężkie jak głaz pytanie rozsadzało jej głowę, potęgując jej cierpienie w tej koszmarnej sytuacji.

Alicja czuła się całkowicie rozbita i totalnie upokorzona. Nie mogła znieść tego, że za ścianą jej własny mąż doskonale bawi się z drugą żoną.

Jaka ona jest podła! — myślała. Jak śmiała wtargnąć do mojego domu?! Wcale nie zamierza mi schodzić z drogi, a wręcz przeciwnie, bezczelnie pchać się wszędzie, żebym tylko nie zapomniała o jej obecności. Pewnie też liczy na to, że Haszim mnie rozwiedzie, a ona zostanie jego jedyną żoną. Proszę bardzo, niech mnie rozwodzi! Byle jak najszybciej! Płakała tak długo, aż zabrakło jej łez.

To była dla niej niekończąca się i bardzo męcząca noc. Nie mogła zrozumieć, jak jej mąż, którego jeszcze niemalże czuła w swoim łóżku, teraz zabawia się z inną kobietą, nie zważając na jej obecność i cierpienie.

Czy to jest "równe" traktowanie?, rozważała w ogromnym bólu. Jeżeli poprzednią noc spędził ze mną, to najbliższą musi podarować drugiej żonie?

[object Promise]

Każde pytanie, które bezwiednie przychodziło jej do głowy, było dla niej następnym, trudnym do zniesienia ciosem. Czuła się tak, jakby powoli umierała w okropnych męczarniach. Torturach, którym była poddawana przez własnego męża. Powolnych i okrutnych.

Nie wiedziała, jak przetrwała do rana. Chciała się ocknąć w innym mieszkaniu. Z innym mężem. W innej rzeczywistości. Rano rzeczywistość była ta sama. Ten sam apartament. Puste miejsce na łóżku obok niej. Brak męża, który nadal był jej mężem.

Wstała, poszła do łazienki, spojrzała w lustro i się przeraziła.

Zobaczyła swoje podkrążone oczy, opuchnięte powieki, ziemistą cerę oraz bijący z jej twarzy strach. Tak, bała się. Nawet jeśli żal, rozczarowanie i złość dominowały w jej uczuciach, teraz uświadomiła sobie, że zagościł też w niej ogromny strach. Była sama, a mężczyzna, który powinien ją chronić i się nią opiekować, może właśnie w tym momencie pieprzył swoją drugą żonę. Zebrało jej się na wymioty.

Musi stąd wyjść jak najszybciej! Jeżeli nie wyjdzie, zaraz stanie się jakaś tragedia. Weźmie z kuchni ten duży nóż, wejdzie do ich sypialni i zadźga ich oboje. Albo skoczy z tarasu swojego nie swojego luksusowego apartamentu.

[object Promise]

Umyła się, ubrała, opuściła mieszkanie i windą zjechała na dół. Przed wyjściem rzuciła okiem na salon, gdzie na sofie błyszczał stanik od stroju do tańca brzucha.

Pewnie Haszim wysłał służącą do jej pokoju i tu zaczęli swoje erotyczne zabawy, kolejne tortury zadawały ogromny ból jej ciału i duszy. Albo ta zdzira podrzuciła go tu specjalnie, żeby mnie jeszcze bardziej zdenerwować.

Szybko dotarła na plażę, zdjęła buty i zaczęła spacerować brzegiem morza, ale nawet łagodne, ciepłe fale nie koiły jej ogromnego cierpienia. Ponieważ było wcześnie rano, na plaży nie było nikogo oprócz jednego mężczyzny, który stał w oddali i się jej przyglądał. Poczuła się trochę nieswojo i zrozumiała, dlaczego Arabki całe się zakrywają.

Gdybym teraz miała na sobie czarny, luźny strój, czułabym się bardziej komfortowo. To też byłby sygnał, że nie szukam tu żadnej przygody, myślała. Szkoda, że wcześniej nie zadzwoniłam po swojego kierowcę, żeby mi towarzyszył. Mieszka daleko stąd, więc jeżeli nawet teraz zadzwonię, zabierze mu trochę czasu, zanim tu dotrze.

[object Promise]

Przyspieszyła, ale nieznajomy też zaczął iść szybciej. Zrobiło jej się bardzo nieprzyjemnie. Włożyła buty i skierowała się w stronę swojego apartamentowca. Mężczyzna nadal szedł za nią, prawie biegł, aż w końcu zrównał się z nią i zaczął iść obok niej.

– Cześć! – zagaił, mierząc ją wzrokiem od stóp do głów.

Nie odpowiedziała, ale silny lęk ścisnął jej gardło.

– Jak masz na imię? – nieznajomy nie dawał za wygraną.

Odczep się ode mnie!, odpowiedziała w duchu, nawet nie patrząc na niego. Wiedziała od Sandry, że tutaj nawet kontakt wzrokowy może być dla mężczyzny zachętą do dalszej znajomości.

– Skąd jesteś? – Mężczyzna zbliżył się do niej, przekraczając jej prywatną granicę przestrzeni.

Poczuła się zagrożona i spojrzała przed siebie, mając nadzieję, że zaraz ktoś się pojawi na prowadzących na plażę alejkach.

Niestety nikogo nie było, a natręt był coraz bardziej natarczywy.

– Od dawna jesteś w Dubaju?

– Jak ci się tu podoba?

– Mogę ci pokazać ciekawe miejsca.

– Byłaś w Burdż Chalifa?

– Dlaczego jesteś taka niemiła?

– Nie powiesz mi, jak masz na imię?

– Twoje imię jest tak samo ładne, jak ty?

– Jestem pewien, że tak jest.

Weszła na alejkę i przyspieszyła. W oddali zobaczyła ludzi, którzy już wychodzili na poranne spacery. Zaczęła biec, aby jak najszybciej się do nich zbliżyć. Kiedy do nich dotarła, natarczywego mężczyzny już przy niej nie było.

Roztrzęsiona przeszła przez recepcję apartamentowca i pojechała na górę.

[object Promise]

On się o mnie martwił?, w tym momencie jego słowa zabrzmiały groteskowo.

– Na spacerze, na plaży – odpowiedziała i głos jej się załamał.

– Kobieta nie powinna sama chodzić o tej porze na spacery – stwierdził stanowczo.

W tej sprawie akurat ma rację, pomyślała i skierowała się do swojej sypialni. Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi.

Paradoksalnie tu poczuła się bezpiecznie.

Uświadomiła sobie, że nigdy nie poruszała się po Dubaju sama. Zawsze była albo z mężem, albo z koleżankami, albo woził ją kierowca, który zawsze był w pobliżu. Jeszcze bardziej zrozumiała, dlaczego Sandra boi się o Sylwię, bo jeżeli zamieszka sama i rzuci się w wir różnych imprez, może się narazić na wiele nieprzyjemnych sytuacji. Łagodnie mówiąc…

Jednocześnie wzrósł jej podziw dla Sandry, która umiała się tutaj odnaleźć i wyznaczyć sobie nieprzekraczalne granice. Pracowała, uczciwie zarabiała i sama decydowała o tym, z kim, gdzie i jak chce spędzać swój czas.

Alicja poczuła ogromny żal do Haszima. Przecież było im razem tak dobrze. Pływali jachtem, odwiedzali piękne miejsca, rozmawiali na mnóstwo interesujących ich tematów, ucztowali razem w ekskluzywnych restauracjach, czuli swoją bliskość i szczęście. I miłość… A on to wszystko zrujnował, tylko dlatego, że ta…

[object Promise]

Łzy napłynęły jej do oczu. Dlaczego ja muszę przez to wszystko przechodzić?, jej tortury trwały. Pewnie usłyszała, że Haszim ze mną rozmawia, i od razu musiała o sobie przypomnieć. Obrzydliwe, bezwstydne babsko!

[object Promise]

Znowu będzie okupować kuchnię! Alicja nie wiedziała, jak odnaleźć się w tej dziwnej dla niej sytuacji. Wczoraj gotowała obiad, dzisiaj przygotuje śniadanie… Jak on myślał, że możemy żyć w jednym apartamencie? Nawet jeśli zaraz ukończy willę, gdzie będą dwa oddzielne gospodarstwa domowe, jak zapewnił. Przecież tutaj każdy dzień, każda godzina, każda minuta jest straszliwą udręką. Poproszę o rozwód!, zdecydowała. Albo niech mnie rozwiedzie, albo tę…

– Habibi! – Sabrina darła się coraz głośniej.

– Nie krzycz tak! – Haszim upomniał ją po chwili.

Ciągle ją ucisza, nie podoba mu się jej zachowanie, a mimo to… Jej myśli przerwał dzwonek telefonu.

– Halo!

– Cześć, księżniczko! – Sylwia powitała ją wesoło.

– Cześć.

– Jak tam wczoraj było?

– Nawet nie pytaj.

– Tak źle? – Koleżanka spoważniała.

– Bardzo.

– Chcesz do nas przyjść? – zaproponowała od razu.

– Jeśli tylko mogę, to chętnie – odpowiedziała i łzy popłynęły jej po policzkach.

– To czekamy.

– Dzięki. Do zobaczenia.

Wzięła torebkę i wyszła z pokoju. Skierowała się do wyjścia w korytarzu natknęła się na Haszima.

[object Promise]

– Do Sandry.

– Płakałaś?

Jeszcze o to pyta!

– Mówiłem ci, że wszystko się ułoży.

– Nie ułoży się.

Z kuchni wyszła Sabrina, stanęła i patrzyła na nią szyderczym, triumfującym wzrokiem.

– Obiecuję, że wszystko będzie dobrze – powiedział ciepło, kładąc jej dłoń na ramieniu.

Wzdrygnęła się, a w oczach Sabriny pojawiła się złość.

– Nie będzie. – Odsunęła się i poszła w stronę drzwi.

[object Promise]

Złość Sabriny zamieniła się we wściekłość. Alicja była załamana i smutna.

Opuściła apartament, a potem budynek i wycierając po drodze mokre policzki, dotarła do mieszkania Sandry.

– Cześć! – Sylwia jej otworzyła. – Wchodź.

– Cześć.

– Zapraszam do salonu.

Kiedy tylko Alicja usiadła na narożniku, rozpłakała się w głos.

– Nie płacz. – Koleżanka zajęła miejsce obok niej, objęła ją i starała się ją pocieszyć. – Nie warto. Nie przez faceta.

– To mój mąż.

– I dalej jest twoim mężem, i to jest najważniejsze.

– Ale ja tak nie chcę… Nie mogę… – Szlochała żałośnie.

– Cześć. – Sandra weszła do salonu, niosąc tacę, na której stały trzy filiżanki. – Zrobiłam nam kawę. – Postawiła ją na stole.

– Dzięki – Alicja powiedziała przez łzy.

Sylwia wzięła jedną z umieszczonych w ozdobnym pudełku chusteczek higienicznych i podała ją koleżance.

– Dziękuję. – Wytarła oczy i policzki. – Bardzo wam dziękuję. – Alicja była wdzięczna, że zawsze może liczyć na koleżanki.

[object Promise]

– Ona dalej tam jest. – Słowa ledwie jej przeszły przez gardło.

– I pochodzi z Maroka!

– Niedobrze – wyrwało się Sandrze. – Przepraszam. – Zaraz się zreflektowała.

[object Promise]

– A co takiego zrobiła? – Sylwia chciała wiedzieć.

– Popisywała się tańcem brzucha. – Alicja przypomniała sobie jej obsceniczne ruchy. – Ale jak! Leżąc na dywanie, oparła się na łokciach i stopach, podniosła do góry pośladki i… – Wstrząsnęła się.

– Wiem, jak to wygląda – stwierdziła Sylwia, bo widziała podobne wulgarne występy na jednym z przyjęć, na które była zaproszona.

– Ja też to kiedyś widziałam. – Sandra sięgnęła po filiżankę z kawą i podała ją Alicji. – Napij się.

– Dziękuję. – Alicja pociągnęła parę łyków mocnego czarnego napoju. – Co ja mam teraz zrobić, dziewczyny? – Spojrzała bezradnie na koleżanki, wzdychając głęboko.

Skrzyżowały się wzrokiem, bo sytuacja naprawdę była bardzo trudna. Podniosły swoje filiżanki i przez pewien czas piły w milczeniu.

[object Promise]

– Myślisz, że to takie proste?

– A powrót do Polski będzie prosty? – Pytanie to wskazywało, że Sylwia za wszelką cenę będzie chciała zostać w Dubaju.

– Kochasz go? – Sandra zaskoczyła Alicję swoim pytaniem.

Tak, kocham go, odpowiedziało jej serce. Ta noc… Jego obecność… Jego pieszczoty… Był najwspanialszym mężczyzną, jakiego spotkałam w swoim życiu. Dopóki nie przyprowadził tej k****.

– Kochasz go – Sandra stwierdziła, patrząc na nią uważnie i nie czekając na odpowiedź.

Nie zaprzeczyła.

– To może poczekaj, przeczekaj… – Sandra od momentu, gdy w małżeństwie Alicji pojawiła się druga żona, zaczęła się zastanawiać nad tym, co by zrobiła, gdyby Abbas zaproponował jej małżeństwo.

Chociaż to była zupełnie inna historia. Abbas od początku ją okłamywał, bo nawiązując z nią romans, zataił przed nią, że ma już żonę i dziecko. Gdyby go wtedy przypadkowo nie spotkała, pewnie nigdy by się o tym nie dowiedziała. Poza tym nawet w momencie, gdy prawda wyszła na jaw, też się jej nie oświadczył, tylko chciał, żeby kontynuowali swój związek na takich zasadach jak dotychczas. A ona na to z pewnością nie mogła się zgodzić.

[object Promise]

Coś się dzieje. Coś pięknego, wyjątkowego… A później tak szybko zdecydował się na małżeństwo i potraktował wybrankę ze wszystkimi należnymi jej honorami. Szkoda by było, gdyby to się tak szybko skończyło.

– Przeczekać co? – Alicja zapytała gorzko po długim zastanowieniu się.

Dalsza część pod materiałem wideo

Przypomniała sobie historię Mitterranda, który nie dość, że przez dekady miał dwie rodziny, to jeszcze przez ostatnie osiem lat swojego życia miał trzecią kobietę, z którą na tyle był związany, że dzwonił do niej codziennie rano, żeby ją obudzić. Po wyjściu z łóżka, które dzielił ze swoją prawowitą żoną. I nie wiadomo, czy ta trzecia była tą ostatnią. A może była jeszcze czwarta, piąta, dziesiąta…

[object Promise]

– Może mu się znudzi.

– I będzie następna? – Alicji trudno było mu znowu zaufać.

– A później następna?

– Niekoniecznie – powiedziała Sandra. – Może kiedyś zrozumie, co jest naprawdę ważne.

Alicja poczuła się zagubiona. Widziała, że Haszimowi nadal na niej zależy, bo rano naprawdę interesował się, gdzie była, i zauważył, że płakała. Położył rękę na jej ramieniu w geście wsparcia. Powiedział, że porozmawiają wieczorem. W takim razie, dlaczego nie rozumie, że ona nie może zaakceptować takiej sytuacji? I że tak bardzo cierpi?

– Daj sobie trochę czasu – Sylwia jej poradziła.

– Nie mogę z nią mieszkać.

– Niedługo przeprowadzicie się do pałacu – przypomniała Sylwia.

– To niedługo to dla mnie za długo.

– Powiedz mu to – podsunęła Sandra. – Dokładnie mu powiedz, jak się czujesz i jak ci trudno.

[object Promise]

– Sandra ma rację – Sylwia poparła koleżankę. – Oznajmij mu, że nie możesz z nią mieszkać, i zobaczysz, jak na to zareaguje.

– Tylko kiedy z nim jestem… – Alicja przypomniała sobie ich ostatnią, namiętną noc. – Nie mogę z nim tak po prostu rozmawiać… Emocje zawsze biorą górę…

– Bo go kochasz – powtórzyła Sandra. – I może dlatego warto o ten związek zawalczyć.

[object Promise]

– Na początku zażądaj, żeby ona się wyniosła – poradziła Sandra. – Porzuciłaś dla niego swój kraj, całe swoje dotychczasowe życie i tu dla niego zostałaś. Nie możesz tak nagle z dnia na dzień stąd wyjechać, i to tylko dlatego, że jakaś wredna zdzira robi wszystko, żeby jego od ciebie odciągnąć.

– Może i tak… – Alicja westchnęła głęboko.

Przez chwilę panowała cisza.

– Zjesz z nami śniadanie? – zaproponowała Sandra, żeby choć trochę rozluźnić atmosferę.

– Nie jestem głodna.

– To chodź z nami do kuchni i pomóż nam przygotować coś lekkiego, a przy okazji opowiecie mi z Sylwią o waszym wczorajszym wypadzie do Madinat Dżumejra. – Sandra starała się, żeby koleżanka, chociaż na moment czymś się zajęła i zapomniała o swoich problemach.

– Powiedziałam tylko Sandrze, że tam wczoraj pojechałyśmy i że było świetnie, ale nic więcej nie mówiłam – wyjaśniła Sylwia.

– Nie mówiłaś o alkoholu z robalami? – spytała Alicja.

[object Promise]

– Prawie. – Sylwia się zaśmiała.

– Serio? – Sandra spojrzała na koleżankę.

– Chodźmy do kuchni, to ci wszystko opowiemy. – Sylwia podniosła się i koleżanki podążyły w jej ślady.

Rzeczywiście, krojąc pomidory i ogórki na sałatkę, Alicja się odprężyła, a tak naprawdę pomogła jej obecność koleżanek i ich przyjacielskie rozmowy, które rozproszyły nieco czarne chmury w jej głowie. Przypomniała sobie, jak razem mieszkały i znakomicie spędzały wspólny czas zarówno w domu, jak i poza nim. To pozwoliło jej powrócić do tamtej beztroskiej atmosfery i nie myśleć o dręczących ją problemach.

Po południu koleżanki powiedziały, że muszą się przygotować do wyjścia wieczorem na przyjęcie.

– Już się zbieram, i tak się tu u was zasiedziałam – Alicja powiedziała, wstając z narożnika.

– Zawsze jesteś tu mile widziana. – Sandra się uśmiechnęła, również się podnosząc.

– Tak, wpadaj, jak najczęściej i dzwoń, żebyśmy były na bieżąco.

– Sylwia wstała i uściskała koleżankę na pożegnanie.

– Dziękuję wam za wszystko. – Alicja zdobyła się na uśmiech.

– Naprawdę lepiej się czuję.

– Bardzo nas to cieszy – Sandra powiedziała miłym tonem.

– Odprowadzę cię do drzwi.

W przedpokoju zapytała szeptem: – Rozmawiałaś z Sylwią na jej temat?

– Nie, jakoś nie było atmosfery – Alicja odpowiedziała cicho.

– Rozumiem. – Otworzyła drzwi. – Dzięki za wizytę. – Sandra podniosła głos.

– To ja dziękuję. Do zobaczenia.

[object Promise]

Opuściła apartamentowiec i z ociąganiem skierowała się w stronę domu. Mijała sporo ludzi, którzy cieszyli się piękną pogodą, wakacyjnym klimatem i samymi sobą. Z zazdrością patrzyła na pary, które spokojnie spacerowały, a z ich twarzy biła radość i niezachwiane przekonanie, że oto są tutaj, we właściwym czasie, we właściwym miejscu i z właściwą osobą.

Wolnym krokiem doszła do swojego wysokościowca i wjechała na górę. Już, gdy wsiadała do windy, zaczęła się denerwować i z każdym następnym piętrem jej niepokój wzrastał.

Kiedy podeszła pod drzwi, opanowała ją wielka chęć ucieczki, ale powstrzymało ją pytanie, które pozostawało bez odpowiedzi: dokąd mogłaby pójść?

Otworzyła drzwi i zaraz Rasza się przy niej pojawiła.

[object Promise]

– A baba?

– Też go nie ma.

– Dziękuję.

Służąca zdążyła już dokładnie wysprzątać salon i go wywietrzyć, więc Alicji nie drażniły obce jej zapachy. Przecięła go i wyszła na taras, gdzie mogła cieszyć oczy pięknym widokiem. Dlaczego on to wszystko zepsuł? To pytanie wciąż ją dręczyło. Przecież mogliśmy razem tak pięknie żyć…, zapatrzyła się na turkusowe wody zatoki.

– Rasza! – po pewnym czasie zawołała służącą.

– Tak, madame. – Stanęła koło niej.

– Baba wie, że ta… cię uderzyła?

– Nie, madame.

– Myślę, że powinnaś mu to powiedzieć.

Rasza stała w milczeniu.

Powiedz mu to, bo nie sądzę, żeby akceptował takie zachowanie wobec ciebie. – Alicja chciała, żeby jej mąż otworzył oczy i zrozumiał, że ta druga jest nie tylko wulgarna i ordynarna, ale też zdolna do najbardziej haniebnych czynów.

– Dobrze, madame – Rasza odpowiedziała smutno, bo jej praca, od kiedy pojawiła się druga żona, stała się bardzo uciążliwa i nieprzyjemna.

– On musi o tym wiedzieć, bo to nie może się powtórzyć – podkreśliła.

– Dobrze, madame.

– Dziękuję, możesz odejść.

Poligamia — piekło kobiet

Zdrada, upokorzenie, smutek, rozczarowanie, zazdrość, niepewność, niska samoocena, zagrożenie, nienawiść, zaniedbanie, depresja – to są straszliwe uczucia i przeżycia pojawiające się u kobiet, które dowiedziały się, że ich mąż wziął drugą żonę. Większość z nich życzyłaby sobie, żeby ich mąż w ogóle nie istniał.

[object Promise]

"Następnego dnia złożyłam wniosek o rozwód. Nie mogłam znieść myśli o życiu w poligamicznym związku. Jestem na niego taka zła" — wyznała dwudziestopięcioletnia Sarah ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

"Zgłosiłam go na policję, ponieważ od kiedy się ożenił, przestał łożyć na mnie i dzieci. Czuję taki wstyd" — swoim smutnym doświadczeniem podzieliła się trzydziestodziewięcioletnia Aisza z Jordanii, której mąż wziął sobie drugą żonę po piętnastu latach małżeństwa.

"Myślę, że nazwałbyś mnie ekstremistką, ponieważ odrzucam ten sposób życia w dowolnej jego fazie lub czasie z powodu mojej definicji małżeństwa. Małżeństwo to dla mnie emocjonalne zobowiązanie między dwojgiem ludzi. Opiera się na miłości, zaufaniu i lojalności. Dla mnie poligamia i cudzołóstwo to dwie strony tego samego medalu" — uważa doktor Rania Raddawi, profesor nadzwyczajny na wydziale języka angielskiego na Uniwersytecie Amerykańskim w Szardży, która przeprowadziła ankietę wśród ponad stu Arabek, badając emocjonalny wpływ poligamii na żony, które żyją w tego rodzaju małżeństwach.

[object Promise]

Poligamia była praktykowana w różnych kulturach na całym świecie i nadal jest legalna w większości krajów muzułmańskich z wyjątkiem Tunezji i Turcji. Jednak mimo tego, że jest legalna, nie występuje na szeroką skalę poza krajami Rady Współpracy Zatoki.

Badania doktor Ranii wykazały, że poligamia ma przede wszystkim destrukcyjne skutki, ponieważ większość żon zaangażowanych w takie związki ma tendencję do nienawidzenia siebie nawzajem i pogardy dla mężczyzny.

[object Promise]

Wśród powodów, dla których mężczyźni decydują się na związki poligamiczne, wymienia się na przykład małżeństwo z żoną zmarłego brata, aby zaopiekować się nią i jej dziećmi. Bardzo ważną przyczyną może też być niepłodność pierwszej żony i chęć posiadania potomstwa przez jej męża. Jednak w wielu przypadkach są to po prostu "niesmaczne praktyki" takie jak szybkie małżeństwa dla przyjemności zawierane przez mężczyzn, którzy chcą się popisać swoim bogactwem. Niektórzy pragną spłodzenia jak największej liczby synów, którzy będą nosić nazwisko rodowe mężczyzny. Inni nie są zadowoleni ze swoich pierwszych żon, ale nie mogą się z nimi rozwieść ze względu na presję rodziny.

[object Promise]

Dla doktor Ranii jedyną akceptowalną okolicznością, która dopuszcza związek poligamiczny, jest sytuacja, gdy jest to świadomy wybór kobiety i małżeństwo przynosi jej konkretne korzyści.

[object Promise]

"Kobiety na ogół nie mogą angażować się w romantyczny związek bez małżeństwa. Dlatego dla samotnych kobiet, które mają swoje potrzeby, ale nie mogą znaleźć kawalera, rozwiązaniem może być poligamia. W rzeczywistości uczeni muzułmańscy używają tego argumentu do obrony i promowania poligamii. Nie widzę tutaj problemu, dopóki pierwsza żona zostanie poinformowana i zaaprobuje to małżeństwo, a zawarcie drugiego małżeństwa zostanie podane do wiadomości publicznej.

Jednak z tego, co zaobserwowałam, być może jedna osoba na milion wyraziłaby zgodę, która tak naprawdę wynikałaby z jej ekonomicznej i społecznej zależności".

Ponadto doktor Rania zwraca uwagę na to, że w rodzinach poligamicznych cierpią również dzieci.

[object Promise]

Pomimo to większość kobiet jest w stanie zrobić wszystko, żeby zapewnić dzieciom pewną stabilność.

"Zniszczył mi życie, ale muszę zaakceptować rzeczywistość, żeby mógł mi pomóc w wychowaniu dzieci" — stwierdziła trzydziestoletnia Fatima, nauczycielka angielskiego z Syrii, która od sześciu lat pozostaje w związku poligamicznym.

"Między dwiema żonami" jest pierwszą opublikowaną w Zjednoczonych Emiratach Arabskich książką o poligamii, którą określa się jako prowokacyjną i kontrowersyjną. W tej na wpół biograficznej powieści Emiratczyk Hussain Ali Lootah, dzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z małżeństwem poligamicznym.

Pierwsza jego żona, Aliyya, jest Emiratką, zaś druga, Maria – Brazylijką. Książka wywołała dyskusję w całej Zatoce, gdyż pierwszy raz ten tak bardzo prywatny, zamknięty świat został wyeksponowany w przestrzeni publicznej. Autor wyznał, że napisanie powieści to dla niego sposób "podzielenia się moimi doświadczeniami z rodziną, przyjaciółmi i ludźmi, którzy od dawna byli ciekawi mojego życia".

Doktor Rania pochwaliła książkę jako odważną i szczerą relację oraz za refleksję nad bardzo poważnym zjawiskiem społecznym, które od wieków dotyka region Zatoki Perskiej bez niestety, dyskusji o tym prowadzonej przez intelektualistów i uczonych. Choć chętnie poznaje męski punkt widzenia na wielożeństwo, jako kobieta i badaczka małżeństw poligamicznych nie do końca zgadza się z wizją przedstawioną przez mężczyznę.

Twierdzi, że zamiast poczucia winy czuje się tylko zobowiązany, żeby "wypełniać obowiązki męża", jednocześnie przyznając, że jest to "inne i bardziej uciążliwe" od tego, gdy w grę wchodzi tylko jedna żona.

[object Promise]

Jednak badaczka uważa, że chociaż Koran bardzo wyraźnie określa, że równe traktowanie żon jest warunkiem małżeństwa poligamicznego, jednoznacznie też sądzi, że to nie jest możliwe, bo najprawdopodobniej któraś z żon będzie faworyzowana. Na potwierdzenie swojego poglądu przytacza słowa Koranu wprost skierowane do mężczyzn, że nie będą sprawiedliwi dla swoich żon, nawet gdyby tego bardzo chcieli.

Mimo to Hussain twardo obstaje przy stanowisku, że obie jego żony są zadowolone z małżeństwa poligamicznego. Maria przedstawiona jest w jego powieści jako osoba, która tak kocha swojego męża, że gotowa jest pozostawać w ukryciu, spać na materacu i znosić dzielenie się nim z inną kobietą, byleby tylko zatrzymać go i być przy nim blisko.

Doktor Rania zarzuciła głównemu bohaterowi powieści, że oświadczył się pochodzącej z Brazylii Marii, nie mówiąc jej, że jest żonaty:

[object Promise]

"Co więcej, przez jakiś czas trzymał ją w ciemności. To właśnie sprawiło, że mój gniew osiągnął szczyt… Zwłaszcza że jest to sprzeczne z religią, bo pierwsza i druga żona powinny być świadome swojego istnienia, a każde małżeństwo w islamie powinno być publicznie ogłaszane. Niektórzy uczeni muzułmańscy posuwają się nawet dalej, twierdząc, że mężczyzna powinien otrzymać zgodę pierwszej żony, jak to ma miejsce aktualnie w Maroku i Algierii".

[***]

Jednak dla doktor Ranii wielożeństwo zawsze wiąże się ze straszliwym dramatem kobiet.

[object Promise]

Powoływanie się na przeznaczenie jest tylko wybiegiem, który ma pomóc mężczyźnie nie dopuścić do siebie poczucia winy i odpowiedzialności za postawienie obu swoich żon w bardzo niekomfortowej sytuacji.

* Na podstawie artykułu ‘I Filed For Divorce The Next Day’: Lifting The Lid On Polygamy In The UAE, zamieszczonego na stronie internetowej Emirates Women: sobie tłumaczy własne postępowanie, zawsze jest to jego wybór, jego wolna wola, która może prowadzić do ogromnej tragedii i wielkiego cierpienia jego kobiet i dzieci.

***

Alicja niespodziewanie wyjeżdża do Dubaju, gdzie na luksusowym jachcie poznaje bogatego szejka, za którego wkrótce wychodzi za mąż. Gdy wraca z ekscytującej podróży do Omanu, jej szczęście małżeńskie przerywa pojawienie się w domu drugiej żony.

Jak Alicja odnajdzie się w tej traumatycznej sytuacji? Czy zaakceptuje obce dla niej normy kulturowe i w imię miłości zgodzi się na życie z drugą żoną swojego męża? Czy jednak zdecyduje się uciec, co — jak się okaże — nie jest takie proste?

Laila Shukri po raz kolejny odkrywa szokujące dla Europejczyka tajemnice Bliskiego Wschodu, gdzie miłość, zazdrość i namiętność są silniejsze niż gdziekolwiek indziej.

Laila Shukri — ukrywająca się pod pseudonimem pisarka jest znawczynią Bliskiego Wschodu, Polką mieszkającą w krajach arabskich i podróżującą po całym świecie. Obecnie przebywa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ale już planuje kolejną podróż. Niezależnie od tego, czy zatrzyma się na dłużej w pustynnej oazie, czy w ociekającym luksusem hotelu, udaje jej się dotrzeć do najgłębszych sekretów świata arabskiego. Po całym dniu uwielbia zasiąść na tarasie i napić się campari. Debiutowała w 2014 roku, od tego czasu każda z jej książek podbija listy bestsellerów.

Dowiedz się jeszcze więcej. Sprawdź najnowsze newsy i bądź na bieżąco

2024-07-11T06:06:56Z dg43tfdfdgfd